emocje,  nawyki,  przekonania,  silna wola

„Nigdy nie schudnę” czyli parę słów o przekonaniach

W gabinecie często słyszę: „Nie mogę schudnąć, bo mam złe geny”, „Nigdy nie uda mi się schudnąć, bo brak mi silnej woli” (o silnej woli pisałam trochę tutaj), „Zdrowa dieta nie może być smaczna, ”Nie da się żyć bez mięsa” itd. … Brzmi znajomo?

To wszystko, to nasze przekonania i z reguły mają niewiele wspólnego z faktami. To nic innego, jak nasz nabyty sposób pojmowania rzeczywistości. Skąd się bierze? Z naszych wcześniejszych doświadczeń, a czasami z wpajanych od pokoleń „prawd” o życiu.

Ile razy słyszeliście, że „prawdziwy mężczyzna nie płacze” (to trochę podobne do „prawdziwy facet żre mięcho”😉) albo jedno z moich ulubionych „grzecznej dziewczynce nie wypada się złościć”.

Przekonania wkradają się we wszystkie sfery naszego życia, także do kuchni 😉 i mają niebagatelny wpływ na nasze nawyki żywieniowe. W rankingu najbardziej popularnych znalazłyby się na pewno: „trzeba zjeść wszystko, co jest na talerzu – inaczej pomyśli, że mi nie smakuje”, „nie wypada odmówić, przecież gospodyni tyle się napracowała”, „babci będzie przykro, jak nie zjem kolejnego kawałka ciasta” po gruby kaliber „trzeba zjeść wszystko, bo jedzenia nie wolno marnować”, które jest pokłosiem czasów, kiedy powszechnie panował głód. Nie namawiam oczywiście nikogo do wyrzucania jedzenia, ale możemy temu zapobiegać planując z głową zakupy, zamiast zjadać nadwyżki kupione tylko dlatego, bo było w promocji.

Jeszcze gorsze są te, które odnoszą się do nas samych: „zawsze będę gruby (przecież jestem od dziecka)”, „nigdy mi się nie uda (skoro tyle razy mi się nie udało)”, „jestem beznadziejny (jestem słaby, do niczego się nie nadaję, nie zasługuję na szacunek czy miłość)”. W psychologii nazywamy to destrukcyjnymi przekonaniami, które nas blokują, hamują, nie pozwalają nam rozwinąć skrzydeł i sięgać po to, co w naszym zasięgu.

W pracy psychodietetycznej próbujemy się zmierzyć między innymi z takimi ograniczającymi przekonaniami. Przyglądamy się im, staramy się zrozumieć ich genezę, zracjonalizować je, zdystansować się do nich i zamienić je na inne – takie, które pozwolą nam zmienić zachowanie na pożądane przez nas. Takie, które będą nas wspierać w osiąganiu upragnionych celów, a nie nam w tym przeszkadzać.

Najpopularniejszą stosowaną metodą jest dialog sokratejski, który pozwala nam spojrzeć na sytuację z szerszej perspektywy i zmierzyć się z prawdziwością myśli, które nam w danej sytuacji towarzyszą. Odpowiadamy sobie na pytania: Jakie argumenty przemawiają za tym, że moja myśl jest prawdziwa? Jakie argumenty przemawiają przeciw jej prawdziwości? Czy istnieją inne możliwe przyczyny tego zdarzenia niż te, które przyszły mi pierwsze na myśl? Co może się zdarzyć w najgorszym wypadku w konsekwencji tego zdarzenia? Co mogłoby się zdarzyć w najlepszym przypadku? Jakie jest najbardziej realistyczne rozwiązanie? Co wynika dla mnie z wiary w prawdziwość tej myśli? Jakie inne myślenie bardziej mi się opłaca? Itd.

Stosuje się również defuzję, czyli technikę, która pozwala na zdystansowanie się do przekonania, rozpoznanie, że myśl jest jedynie słowami i to my im nadajemy znaczenie. Próbujemy myśl przeformułować lub zobaczyć ją jako zlepek przypadkowych słów, zmniejszyć jej znaczenie poprzez wyobrażenie jej sobie zapisanej w różny, niejednokrotnie zabawny sposób – tu możemy puścić wodze fantazji: napisanej jaskrawym kolorem na okładce książki dla dzieci albo polewą czekoladową na torcie urodzinowym, wpisanej w dymek unoszący się nad głową postaci z komiksu albo wytatuowanej na ramieniu Angeliny Jolie 😉.

To wszystko pomaga w zrozumieniu, że przekonanie to tylko myśl – moja interpretacja rzeczywistości, a nie obiektywny fakt, więc mogę ją zmienić – mam realny wpływ na to, jak będę daną sytuację postrzegał i co za tym idzie – jakie działania podejmę.

Dobrze to obrazuje autobusowa scenka. Chłopak przygląda się siedzącej naprzeciw dziewczynie. Co myśli dziewczyna?

  1. Przed chwilą jadłam, pewnie jestem brudna i strasznie głupio wyglądam, dlatego tak patrzy. Odwrócę się.
  2. Zaspałam, nie zdążyłam się pomalować i mam potargane włosy, okropnie wyglądam. Założę kaptur.
  3. Fajny ten chłopak… i tak na mnie patrzy, chyba mu się podobam. Zagadam.

Ta sama sytuacja, 3 różne myśli, 2 różne zakończenia…😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *